Kwarcowa rewolucja

Ciekawostki, Zegarki

Jest rok 1960. W zegarkowym świecie panuje leniwa stagnacja. Na bogato zdobionym tronie, w roli hegemona zasiada Szwajcaria. Japonia mimo ugruntowanej pozycji nie jest w stanie zagrozić niepodzielnemu władcy. Ameryka i kraje europejskie muszą zadowalać się resztkami z pańskiego stołu. Posiadający 50% udział w czasomierzowym rynku hierarcha nie spodziewa się jednak, że jego imperium wkrótce zatrzęsie się w posadach. Nastał bowiem czas rewolucji.

Dzięki zachowanej w czasie drugiej wojny światowej neutralności szwajcarski przemysł zegarkowy rósł w siłę i mógł rozwijać się bez przeszkód, podczas gdy firmy wywodzące się z Państw biorących udział w konflikcie musiały przestawić się na produkcję dla wojska. Zdobywany przez lata prestiż i doświadczenie w produkcji zegarków mechanicznych umacniały szwajcarskich producentów przekonaniu że ich pozycja jest niezagrożona. Skupiali się oni na rywalizacji między sobą, nie dostrzegając zupełnie wiatru zmian wiejącego ze wschodu.

Si vis pacem, para bellum

Owszem, już od późnych lat ’50 trwał wyścig pomiędzy Szwajcarią a największym japońskim producentem zegarków – firmą Seiko, o stworzenie pierwszego kwarcowego zegarka naręcznego. Królowie zegarkowego świata w przeciwieństwie do wizjonerów z kraju kwitnącej wiśni nie zdawali sobie jednak sprawy o jak wielką stawkę naprawdę toczy się ta walka. W ostatnich dniach 1969r w Tokio zaprezentowany został pierwszy, konsumencki kwarcowy zegarek naręczny – Seiko Astron(więcej o tym legendarnym modelu przeczytacie w artykule Historia technologii kwarcowej na przykładzie Seiko Quartz i Twin Quartz ). Zamknięty w złotej kopercie, limitowany do 100 egzemplarzy oraz kosztujący 450 000 yen nosił wszelkie znamiona produktu luksusowego, a więc i bardzo niszowego. Szwajcarzy nie przejęli się zbytnio swoją przegraną w tych zawodach i już w następnym roku pokazali światu swój pierwszy kwarcowy czasomierz oparty o mechanizm – Ebauches SA Beta 21.

Seiko Astron z 1969r

Warto wspomnieć że podwaliny pod powstanie zegarka kwarcowego położyła, między innymi francuska firma Lip, przyczyniając się we wczesnych latach ’50 do powstania zegarka elektromechanicznego. Ten typ mechanizmu zasilany jest bateryjnie, jednak za odmierzanie czasu odpowiada klasyczny balans lub kamerton.

Viva la revolución

Powstanie Astrona i licznych modeli szwajcarskich opartych o mechanizm Beta 21 było zaledwie preludium do kwarcowej rewolucji. Mimo że debiut nowej technologii odbił się szerokim echem w zegarkowym świecie, to nic jeszcze nie zapowiadało jej przyszłej dominacji. Zegarki oparte o nowy typ mechanizmów należały do segmentu premium i stać na nie było nielicznych. Szwajcarzy zachłysnąwszy się wysoką dokładnością werku Beta 21, zupełnie przeoczyli jego największą wadę – był konstrukcją o tak wysokim stopniu komplikacji, że nie nadawał się do produkcji seryjnej.

Szwajcarski mechanizm Beta 21

Tymczasem w laboratoriach Seiko trwały ciągłe prace nad uproszczeniem mechanizmu kwarcowego…

Jednak to nie pierwsze analogowe modele sprawiły, że oczy świata skierowały się na zegarki kwarcowe. Sztuki tej dokonał w 1972r Hamilton Watch Co., prezentując pierwszy kwarcowy zegarek elektroniczny wyposażony w wyświetlacz LED. Pulsar – bo taką nazwę nosił ów model – dołączył nawet do prestiżowego grona zegarków James’a Bond’a w filmie „Żyj i pozwól umrzeć”. Mimo ceny przekraczającej 2000$ zegarek odniósł duży sukces. Popularnością za to nie cieszyły się bardziej praktyczne, ale za to mniej efektowne wyświetlacze ciekłokrystaliczne zaprezentowane w 1972r. Prawdziwy boom na czasomierze wyposażone w wyświetlacze LED’owe przypada na rok 1974r, kiedy to National Semiconductor zaoferowało masowemu odbiorcy model kosztujący zaledwie 125$. Wkrótce wiele innych amerykańskich marek zajmujących się półprzewodnikami zaczęło wypuszczać na rynek swoje zegarki LED’owe, szaleństwo trwało w najlepsze.

Pulsar Hamilton na ręku Roger’a Moore’a w filmie „Żyj i pozwól umrzeć”

Tymczasem Seiko ignorując całkowicie modę na „świecące” wyświetlacze, udoskonalało technologię LCD, budowało fabryki i inwestowało w zautomatyzowane linie produkcyjne…

Zegarek Seiko wyposażony w wyświetlacz LCD

W 1976r nadszedł czas opamiętania. Odbiorcy zdali sobie sprawę, że zegarki LED’owe, mimo iż niezaprzeczalnie efektowne, mają bardzo wiele wad. Ze względu na dużą konsumpcje energii, wyświetlenie czasu wymagało w nich naciśnięcia przycisku. Sprawdzenie godziny angażowało więc obydwie ręce. Co więcej ich wielką zmorą była bardzo wysoka awaryjność. Gdy zawiedzeni klienci zaczęli szukać alternatywy, Seiko już na nich czekało ze swoimi dopracowanymi i bogatymi w funkcje zegarkami opartymi o wyświetlacze LCD.

Zegarek CASIO A168WEM-7EF

Zegarek CASIO A164WA-1VES

Umarł król, niech żyje król

Czas poświęcony na rozwój technologii i nakłady na modernizację metod produkcji opłacił się japońskiemu gigantowi i w roku 1977 był już największą firmą zegarkową na świecie, notującą monstrualne zyski. Do tak wielkiego sukcesu przyczynił się między innymi fakt, że Seiko produkowało pełną gamę zegarków kwarcowych. W ich ofercie znalazło się zarówno miejsce dla modeli elektronicznych (tych zasadniczo nie produkowali szwajcarzy) oraz analogowych (których z kolei nie produkowali na dużą skalę amerykanie ). Na podkreślenie zasługuje fakt, że Seiko nie tylko trafnie przewidziało krótkotrwały charakter boomu na zegarki LED’owe, ale również, już na początku lat ’70, dostrzegło potencjał drzemiący w technologii kwarcowej i metodycznie prowadziło przygotowania do masowej produkcji. W ślady Seiko bardzo szybko poszły inne japońskie brandy – Citizen oraz Casio – Seiko było jednak bezdyskusyjnym liderem.

Po drugiej stronie barykady

O ile dla marek Japońskich kwarcowa rewolucja okazała się motorem napędowym i przyczyniła się do ich błyskawicznego technologicznego rozwoju, generując olbrzymie zyski, o tyle w przypadku szwajcarów należy mówić raczej o kwarcowym kryzysie. Walka pomiędzy Seiko a Szwajcarią nie była równym starciem. Naprzeciw japońskiego giganta, który jako pojedynczy koncern mógł znacznie łatwiej dokonać wewnętrznej modernizacji i przejścia na masową produkcję,stawały setki małych firm szwajcarskich.Właśnie fragmentacja szwajcarskiego przemysłu zegarkowego i brak scentralizowanej „władzy” z pomysłem na walkę z Japońskim najeźdźcą przyczyniła się do porażki szwajcarów w pierwszej fazie tego starcia. Wiele firm w tamtym okresie zbankrutowało, a jeszcze więcej aby przed bankructwem się ratować musiało przeprowadzić olbrzymią redukcję zatrudnienia (liczba pracowników przemysłu zegarkowego w tamtym okresie spadła z 90k do 28k) i zaciągnąć olbrzymie pożyczki.

Aby zrozumieć dlaczego nawiązanie walki z Seiko nie było dla Szwajcarii na tym etapie możliwe, trzeba zdać sobie sprawę z przewagi jaką miały zegarki kwarcowe nad mechanicznymi. Szwajcarscy zegarmistrzowie przez lata doprowadzali do perfekcji werki mechaniczne, ich produkty nieraz były po prostu dziełami sztuki. Niestety ze względu na wysoki stopień skomplikowania zegarków mechanicznych ich zautomatyzowana produkcja na dużą skalę nie była w tamtym okresie możliwa. Przekładało się to na wysoką cenę czasomierzy tego typu. Nagle jednak pojawiła się alternatywa. Masowo wytwarzane japońskie zegarki kwarcowe dzięki automatyzacji produkcji, oraz znacząco mniejszej liczbie ruchomych elementów w samym mechanizmie, były znacznie tańsze od szwajcarskich „mechaników”. Na domiar złego, owe tanie „kwarce” były dokładniejsze nawet od bardzo drogich i dopracowanych modeli mechanicznych. Co więcej nie wymagały nakręcania, były mniejsze, smuklejsze oraz posiadały większą ilość dodatkowych komplikacji (funkcji).

Zegarek Męski Adriatica Automatic A8269.5253A

Zegarek Męski Adriatica Quartz Chronograf A8193.R266CH

Najwięksi gracze szwajcarskiej sceny zegarkowej tamtego okresu(Omega, Longines, Tissot,Lemania itd.) zrzeszeni byli pod dwoma banderami ; ASUAG (Allgemeine Gesellschaft der Schweizerischen Uhrenindustrie) oraz SSIH (Société Suisse pour l’Industrie Horlogère). Poza nimi na szwajcarskim rynku funkcjonowały setki pomniejszych firm, polegających w dużej mierze na zewnętrznych dostawcach. Tak duże rozproszenie nie pozwoliło na nawiązanie rywalizacji z Seiko. Japończycy obniżając ceny i oferując zegarki wyposażone w coraz to nowe funkcje, narzucili tempo któremu Szwajcaria nie potrafiła sprostać. Wiele wielkich, zasłużonych marek balansowało rozpaczliwie na granicy upadłości. Stało się jasne, że jeśli nic się nie zmieni legenda „szwajcarskiego zegarka” stanie się jedynie pieśnią przeszłości.

O dwóch takich, co uratowali Szwajcarię

W roku 1978, gdy kwarcowy kryzys zbierał swoje największe żniwo wśród szwajcarskich producentów, reformowanie sunącego po równi pochyłej przemysłu zegarkowego rozpoczął, zatrudniony przez ASUAG, Ernst Thomke. Jego nadrzędnym zadaniem było ratowanie zrzeszającego producentów mechanizmów ETA. Rakiem toczącym środowisko szwajcarskich wytwórców werków była wewnętrzna rywalizacja między ETA a Ebauches SA, która w obliczu potężnego przeciwnika jakim było Seiko uniemożliwiała im podjęcie jakichkolwiek zorganizowanych działań. Ernst Thomke przeprowadził wewnętrzną restrukturyzację która finalnie doprowadziła do fuzji Ebauches SA i ETA. Ciekawostkę stanowi fakt że przy okazji fuzji miał miejsce powrót na łono ETA jednego z bardziej zasłużonych producentów mechanizmów, a konkretnie ASSA (A.Schild SA) któremu przewodził brat Urs’a Schild’a – jednego z założycieli Eterny (z której wyrosła ówczesna ETA). Do tej pory ASSA było częścią konkurencyjnego Ebauches SA.


Ernst Thomke

Restrukturyzacja pozwoliła na zmniejszenie kosztów produkcji oraz redukcję liczby zatrudnianych pracowników z 20k do 8k. Działania Ernst’a znacznie przyspieszyły konwersję ETA SA. na produkcję mechanizmów kwarcowych mogących konkurować z oponentami z kraju kwitnącej wiśni. Na pierwsze zwycięstwo szwajcarów w kwarcowej wojnie nie trzeba było długo czekać…

Jedną z najbardziej prominentnych bitew z okresu kwarcowej rewolucji była walka o stworzenie najcieńszego zegarka. Pierwszy strzał w tej batalii padł ze strony japońskiego Citizena, który w roku 1978 przedstawił światu model Exceed Gold o grubości 4.1 mm. Jednak Seiko jeszcze w tym samym roku objęło prowadzenie wprowadzając do sprzedaży model o grubości 2,5mm. Japoński gigant nie zdążył jednak nacieszyć się zwycięstwem gdyż w styczniu 1979r do bitwy włączyła się Szwajcaria. Świeżo zrestrukturyzowana ETA zaprezentowała zegarek Delirium którego grubość wynosiła jedynie 1.98 mm. Seiko nie planowało tak łatwo oddawać zwycięstwa i opracowało model jeszcze cieńszy. Szwajcaria odpowiedziała druzgoczącą salwą w postaci; Delirium II, Delirium III i Delirium IV. Ostatni z nich(1981r) miał poniżej 1 mm grubości (!) i wynik ten po dziś dzień nie został pobity. Co ciekawe zegarki Delirium na rynek trafiły pod marką Concord. Przyczynę było dofinansowanie prac nad powstaniem mechanizmu, który je zasilał przez G. Grinberga – ówczesnego właściciela Concord’a.

Delirium

Było to pierwsze od początku kwarcowej rewolucji zwycięstwo Szwajcarii nad Seiko. Nie chodzi tu nawet o wymiar finansowy, chociaż faktycznie sukces ultra-cienkich czasomierzy przełożył się na pewien wzrost sprzedaży. Zwycięstwo nad Japonią w bitwie o stworzenie najcieńszego zegarka wysłało światu jasny sygnał; Szwajcaria wróciła do gry i w kwestii technologii kwarcowej jest w stanie konkurować z Seiko. Stworzenie Delirium zapoczątkowało też pracę nad projektem noszącym roboczą nazwę Delirium Vulgare, który już wkrótce miał odegrać kluczową rolę w dziejach kwarcowej rewolucji. Tymczasem na planszy pojawił się nowy pionek…

Kwoty które szwajcarskie banki przeznaczyły na ratowanie przemysłu zegarkowego były iście astronomiczne i sięgały setek milionów franków szwajcarskich. Niestety, nawet restrukturyzacja Ebauches SA i ETA przeprowadzona przez Ernst’a Thomke oraz wzrost sprzedaży w drogich kwarcowych modeli zainicjowany przez sukces Delirium nie poprawiły dramatycznej sytuacji. Praktycznie zerowa sprzedaż w sektorze najtańszych modeli (które wciąż były znacznie droższe od japońskiej konkurencji) sprawiała że trzeci co do wielkości szwajcarski przemysł eksportowy chwiał się w posadach i jedynie gigantyczne kwoty wpompowywane przez konsorcjum szwajcarskich banków powstrzymywały go przed upadkiem. Gdy sytuacja była już beznadziejna banki zwróciły się do firmy konsultingowej Hayek Engineering by ta nadzorowała likwidację ASUAG oraz SSIH. Jednak właściciel firmy – Nicolas G. Hayek – miał inną wizję, wierzył że po wprowadzeniu odpowiednich reform szwajcarski zegarek będzie w stanie stać się konkurencyjnym dla japońskiego.

Zegarek ORIENT Mako II FAA02009D3

Zegarek ORIENT Triton Diving Sports Automatic RA-EL0002L00B

N. Hayek doszedł do słusznego wniosku że aby ratować szwajcarski przemysł zegarkowy należy w pierwszej kolejności poradzić sobie z jego fragmentacją, a następnie zmienić jego anachroniczne podejście do kwestii produkcji i marketingu. I tak, za jego sprawą, nastąpiło scalenie ASUAG oraz SSIH w SMH (Swiss Corporation for Microelectronics and Watchmaking). Kolejnym krokiem były reformy obejmujące proces produkcji zegarków. Nastąpiła standaryzacja części i centralizacja produkcji. Za wytwarzanie mechanizmów odpowiedzialna była ETA zaś poszczególne marki zająć się miały jedynie stroną projektową oraz reklamą. Olbrzymie pieniądze, które ponownie spłynęły z konsorcjum szwajcarskich banków pozwoliły na inwestycje w automatyzację produkcji.

Delirium vulgare

W międzyczasie trwały prace nad wspomnianym wcześniej projektem – Delirium vulgare. Stał za nim nie kto inny jak sam Ernst Thomke. Pomysł był prosty – chciano wykorzystać założenia projektowe i doświadczenie zdobyte przy produkcji Delirium do stworzenia taniego zegarka, mającego pomóc w odzyskaniu choćby części najniższego segmentu zegarkowego rynku (Delirium vulgare to w wolnym przekładzie z łaciny „Delirium dla mas”). Niestety banki nie były chętne do pompowania pieniędzy w projekt, który w ich mniemaniu nie miał dużych szans na sukces. Innego zdania był Nicolas G. Hayek. Szwajcarski biznesmen, libańsko-amerykańskiego pochodzenia, zorganizował finansowanie dla projektu Ernst’a Thomke.
Owocem był zegarek, którego koperta i „szkiełko” wykonane były z plastiku. Cała konstrukcja zoptymalizowana była pod jak najniższy koszt produkcji. Z legendarnego Delirium zaczerpnięto brak dekla i mechanizm instalowany bezpośrednio na dnie koperty (tutaj jednak nie było to podyktowane grubością a potrzebą minimalizowania ilości części a co za tym idzie kosztu produkcji). Finalny produkt składał się z zaledwie 51 elementów, co w porównaniu z najtańszymi zegarkami mechanicznymi ,liczącymi prawie 100 części, było wynikiem imponującym. Kompromisy miały miejsce jednak tylko w dziedzinie materiałów i konstrukcji. Nowe zegarki zachowywał wysokie szwajcarskie standardy w kwestii dokładności i niezawodności. Gdy ich finalne wersje trafiły pod nazwą Swatch (Swiss+watch=Swatch) na rynek w roku 1983 okazały się być wielkim hitem. To dzięki plastikowym Swatch’om szwajcarska branża zegarkowa zdołała odbić się od dna. Najprawdopodobniej gdyby nie te niepozorne plastikowe zegarki nie byłoby dziś na rynku tuzów pokroju Omegi czy Longines’a. Poza niską ceną do sukcesu Swatch przyczynił się marketingowy geniusz N.Hayek’a (zwanego później żartobliwie Mr.Swatch) . Reklamował on plastikowe kwarce nie jako zegarki a raczej akcesoria modowe. Niedługo później SMH zmieniło nazwę na Swatch Group.

Pierwsze zegarki Swatch

Hanibal ante portas

W ten oto sposób równowaga w zegarkowym świecie została przywrócona. Szwajcaria zdołała przetrwać kwarcową rewolucję dostosowując się do nowych warunków, nigdy jednak nie odzyskała raz utraconej pozycji hegemona. Tymczasem w dobie szybko rozwijających się nowych technologii kolejny wróg pojawił się u bram zegarkowego świata, zagrażając zarówno markom szwajcarskim jak japońskim gigantom. Mowa oczywiście o smartwatch’ach i urządzeniach klasy wearable. Czy weterani kwarcowych potyczek są gotowi na nową rewolucję?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>